Sztuka baroku odznaczała się nie tylko "wyszukaną, niezwykłą formą"1, ale też bogactwem podejmowanej problematyki. Owo bogactwo i różnorodność dostrzegamy także w polskiej poezji barokowej i dotyczy ona różnic stylowych, językowych oraz tematycznych. Przez około 160 lat, w ciągu których budowano fundamenty epoki, wykształciło się kilka istniejących równolegle nurtów literackich. Z biegiem lat i postępem dociekań historycznoliterackich poszczególni poeci siedemnastowieczni zostali zaklasyfikowani do wybranych kierunków, wśród których – jak podaje Jadwiga Sokołowska – wyróżniano dwa główne – dworski i sarmacki2. Zaznacza ona jednak, że podział ten był "zbytnim uproszczeniem" i idąc tym tropem należy stwierdzić, że zaliczanie Jana Andrzeja Morsztyna tylko i wyłącznie do nurtu poezji dworskiej byłoby swoistym qui pro quo. Czy bowiem "poeta miłości"3, jak przyjęło się go nazywać, miał na swoim koncie jedynie utwory opiewające zmysłowość, flirt, kobiecy wdzięk i urodę? Czy w twórczości J. A. Morsztyna brak jest utworów poruszających głębsze tematy, podejmujących kwestie filozoficzne i religijne? Odpowiedź na te pytania znajduje się w "swego rodzaju unikacie poezji europejskiej"4, jakim jest utwór pt. "Pokuta w kwartanie". Zanim jednak przyjmiemy tezę o duchowym aspekcie liryki Morsztyna, należy poruszyć kwestię autorstwa wspomnianego wiersza.
Od wielu lat toczy się dyskusja na temat przynależności "Pokuty w kwartanie". Spod czyjego pióra wyszedł tak poruszający i dobitnie wyrażający religijne zaangażowanie utwór? Zdania są podzielone, gdyż nie zachował się żaden rękopis poety. Roman Pollak zdecydowanie odrzuca założenie, że wiersz ten jest dziełem Jana Andrzeja Morsztyna, podkreślając, że "tematyka "Pokuty" przemawia przeciw [jego] autorstwu"5. Dowodzi, że tytuł autora należy do twórcy o 30 lat młodszego od Morsztyna – Stanisława Herakliusza Lubomirskiego i wniosek ten łączy ze zbieżnością merytoryczną "Pokuty w kwartanie" z "Myślami o wieczności" tegoż poety"6. Z twierdzeniem tym polemizuje Jan Dürr-Durski, podkreślając, że "Myśli o wieczności nie są świadectwem przeżywania tak gwałtownych wstrząsów, jak "Pokuta w kwartanie"7 oraz wskazując pięć rękopisów barokowych, w których drugi z wymienionych wierszy został bezapelacyjnie przypisany Morsztynowi8. Obecnie badacze literatury są skłonni przyznawać autorstwo Janowi Andrzejowi Morsztynowi i wiele wskazuje na to, że jest to dobrze obrany kierunek.
Jan Andrzej Morsztyn był człowiekiem niezwykle aktywnym politycznie, o czym świadczy szeroki wachlarz tytułów, jakie uzyskał w ciągu swojego osiemdziesięcioletniego życia. Jest to postać dość kontrowersyjnie postrzegana, zważywszy na łatwość, z jaką wyrzekł się wierności ojczyźnie, ale równocześnie szanowana nie tylko ze względu na wybitny talent literacki, ale i wytrwałość we "wpinaniu się" po szczeblach dyplomatycznej kariery. W siedemnastym wieku wiersze Morsztyna czytali jednak głównie jego przyjaciele, jak bowiem sam deklarował, jego poezja wciąż była "godna kuchennego szoru", podlegająca ciągłemu udoskonalaniu, dopracowywaniu aż do osiągnięcia formy doskonałej. Mistrzostwo formalne było wszakże priorytetową zasadą tworzenia literatury w okresie baroku.
Niestety, niejednokrotnie wyrafinowanie formy nie szło w parze z zawartością wiersza. Późniejsze epoki przyniosły opinię, że była to wręcz "przewaga formy nad treścią"9. Z takim punktem widzenia nie można się zgodzić bez głębszych dociekań, a wiersz "Pokuta w kwartanie" jest explicite jego zaprzeczeniem. Utwór jest dogłębnie przemyślany i jego poważna tematyka tworzy z doskonałą formą jedenastozgłoskowca spójną całość.
Wiersze religijne często pojawiały się w literaturze baroku, ale w zbiorach poezji Jana Andrzeja Morsztyna odnajdziemy ich zaledwie kilka i większość z nich nie wskazuje na przesadne zaangażowanie poety w kwestię wiary. Morsztyn, znany ze swej swawoli językowej, dopuszczał się skojarzeń budzących kontrowersje lub nawet krzywdzących uczucia religijne. Jak "przystało" na libertyna, cechowała go "przemożna skłonność do drwiny wymierzonej w sacrum"10. Wyjątek stanowią utwory: "W kwartanie" oraz "Pokuta w kwartanie". W tym drugim ujawnia się poeta jako człowiek pełen wiary i świadomy swojej grzeszności, którą pragnie z siebie zmyć w obliczu Boga.
Zarzucano Morsztynowi "indyferentyzm wyznaniowy"11, gdyż jedynie dla własnych korzyści dokonał konwersji i w 1656 roku przeszedł na katolicyzm. Leszek Kukulski datuje powstanie "Pokuty w kwartanie" na 1652 rok12, a więc czas, w którym Morsztyn był jeszcze zdeklarowanym kalwinistą. Nie inaczej przedstawia się wizja Stwórcy w "Pokucie" – jest to "koncepcja Boga według Jana Kalwina"13. Kalwinizm za jedyne źródło wiarygodnej informacji religijnej przyjmuje Biblię, odrzucając wszelką późniejszą tradycję Kościoła traktowaną na równi z Pismem Świętym. Jan Andrzej Morsztyn czerpie z tego źródła bogactwo argumentów, które zawiera w swoim utworze. Wielokrotnie parafrazuje słowa psalmisty bądź ewangelistów, co każe nam myśleć, że mamy do czynienia z twórcą dobrze zaznajomionym z "księgą nad księgami".
Analizując wiersz "Pokuta w kwartanie" należy zwrócić uwagę na znaczenie słowa "pokuta" – w sensie kalwińskim nie jest to bowiem kara za przewinienia, ale raczej pokajanie – "rozmyślanie nad złymi uczynkami, połączone z wewnętrznym żalem"14. Morsztyn, dotknięty kwartaną – chorobą objawiającą się gorączką, która atakuje chorego co cztery dni, decyduje się na swoistą dysputę z Bogiem. Przyjmuje postawę pokornego grzesznika. Podmiot liryczny (którego utożsamiamy z poetą) parafrazując słowa psalmisty, wznosi się myślą do Boga, a następnie dystansuje się do Niego. Poprzez takie określenia jak "robak ziemny" (aluzja do Ps 22, 7), "proch nożny"15 rysuje swój wizerunek człowieka zbrukanego grzechem i niegodnego rozmowy ze swoim Stwórcą. Wyraźnie przedstawiony kontrast: człowiek będący jedynie "nieczystej białogłowy szmaty kawalcem" (parafraza Iz 64, 6), istota przesiąknięta brudem własnego grzechu zwraca się do po trzykroć świętego i nieskazitelnego Boga. Poeta ukazuje swoje poniżenie i oddaje cześć Panu, czym przywodzi na myśl aktualną dla ówczesnych czasów filozofię Błażeja Pascala, który chętnie podkreślał marność sytuacji człowieka we wszechświecie, określając go jako "nicość wobec nieskończoności"16. Nieskończonością jest dla śmiertelnika Bóg, zatem słaby człowiek w zetknięciu z Jego wielkością wydaje się być jedynie "trzciną, najwątlejszą w przyrodzie"17. Motyw vanitas przewija się zresztą przez całą literaturę barokową, czemu nie można się dziwić, biorąc pod uwagę rzeczywistość siedemnastowieczną, wstrząsaną wojnami, śmiercią, głodem i zarazami. Morsztyn, obrazując nicość człowieka wobec Boga, miał prawdopodobnie inną motywację, bowiem "ta ogromna przepaść dzieląca istotę ludzką od Stwórcy niepojętego zgodna jest z teologią kalwińską"18. Poeta upokarzając się przed Bogiem, oddaje Mu cześć, ale równocześnie wyraża zwątpienie, czy konfrontacja dwóch tak skrajnych wobec siebie istot ma sens.
W opozycji do chaosu wszechobecnego w życiu Jana Andrzeja Morsztyna staje uporządkowana struktura wiersza, w której poeta dokonuje "enumeracji grzechów"19, wyliczanych zgodnie z kolejnością przykazań zawartych w Dekalogu. Szczerze wyznaje, że popełnił wszystkie siedem grzechów głównych, lekceważąc prawo Boże – co więcej – mając je w "pośmiechu". Łamał pierwsze przykazanie, swoich bogów upatrując w zmysłach, którym niósł "namiętności w dary", w brzuchu (nieobce mu więc było nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu), nałogach. Lekkość dworskiego życia stała się nawykiem, w którym nie dostrzegał zalążków grzechu, a upodobanie człowieka było dla niego większe niż wiara. Na piedestale zamiast Boga stawiał "godności", przez całe swoje życie zabiegając o rozmaite urzędy, czego ukoronowaniem była zresztą "nominacja w r. 1668 na stanowisko podskarbiego wielkiego koronnego"20.
Morsztyn nie tylko wzywał imię Pana Boga nadaremno, ale wręcz urągał Bogu, traktując naruszenie świętości jako pretekst do żartów. Dla sceptyka, jakim niewątpliwie był autor "Pokuty w kwartanie", to, co nie do końca pozostawało w zgodzie z rozumem (a więc przedmiot wiary), zostawało poddawane wątpliwości, a nawet wyszydzeniu. W obliczu milczącego nieba istniała "łatwość głoszenia bluźnierstw"21do której poeta najwidoczniej chętnie się uciekał, na swoją niekorzyść. Nietrudno wyszukać w twórczości Jana Andrzeja Morsztyna wiersze graniczące z obrazoburstwem. Wystarczy wymienić kilka z nich: "Na krzyżyk na piersiach jednej panny", "Dobra myśl", "Książki paciorkowe" – świadczą one o "ogromnej dezynwolturze w poruszaniu spraw religijnych"22.
"Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" – poucza trzecie przykazanie, lecz i tutaj barokowy poeta ma sobie coś do zarzucenia. Przyznaje, że pomimo chrztu, podczas którego powierzył się Bogu, nie był częstym gościem w kościele. Co więcej – do niedzielnego przyzwolenia na odpoczynek dopisał sobie możliwość zanurzenia się w otchłań rozpusty i biesiadowania. Przykazanie czwarte, mówiące o czci należnej rodzicom, starał się zachowywać, ale zignorował jego głębsze znaczenie i do starszych odnosił się z pogardą.
Wprawdzie nie splamił się grzechem zabójstwa, ale nieraz "lekkomyślnie wplątywał się w pojedynki"23 i gdyby nie Opatrzność, byłby w stanie zabić swojego "winowajcę". By nakreślić swą postawę wobec szóstego przykazania – "Nie cudzołóż", Morsztyn nazywa się "obywatelem bezbożnej Sodomy" – i kolejny raz odsyła czytelnika do Pisma Świętego. Sodoma było to miasto pogrążone w rozpuście i bezbożności, na które Bóg "spuścił deszcz siarki i ognia" (Rdz 19, 25). Janowi Andrzejowi nie obce więc były uciechy cielesne. Nie bez powodu nadawano mu miano "poety miłości bez uczucia"24który opiewając miłość zmysłową sprawiał, że była ona "aż nazbyt konkretna w swoich żądaniach"25. Miłość dla Morsztyna to nie duchowe przeżycie, lecz czysto erotyczne. Jego bohaterem "nie targają wielkie uczucia, pragnie spełnienia miłości, z pewnością przyziemnej, zmysłowej"26.
"Tyś badacz nerek" – kieruje Morsztyn swą apostrofę do Boga, parafrazując słowa psalmisty (Ps 7, 10). Bóg jest wszechwiedzący, ma wgląd w duszę człowieka, jaki jest więc cel spowiedzi, skoro Stwórca zna istotę ludzką lepiej, niż ona sama siebie? Targany wątpliwościami poeta nie przerywa jednak swojej spowiedzi, odnosi się do kolejnego przykazania. Co prawda nie ukradł niczego w rozumieniu materialnym, ale poczuwa się do winy, gdyż znając dworskie intrygi i niecne plany dworzan mógł im zapobiec, tymczasem sam szukał w ich realizacji korzyści dla siebie. Zdarzało mu się też "sławy uwłaczać językiem pierzchliwym", przynosząc ujmę swoim bliźnim. Opowiadając zmyślone historie, kierował się obłudą i chęcią urozmaicenia rozmowy, nie bacząc na konsekwencje takiego postępowania. Zaślepiony własną chciwością pożądał majątku i pałał zazdrością, gdy ktoś inny cieszył się większym powodzeniem materialnym, niż on sam. "Dokonawszy wyznania przewin [...] poeta stwierdza ironicznie: Tom ja tak Twego Zakonu szanował!27.
Po wersie wieńczącym rachunek sumienia następuje moment przełomowy. Poeta po raz kolejny zwraca się do Boga z prowokującym pytaniem: "Cóż chcesz?", po czym usprawiedliwia swoją grzeszną naturę: "Jam w grzechu poczęty". Akcentowanie skażenia grzechem pierworodnym charakterystyczne było dla wyznawców reformackich odłamów chrześcijaństwa, a poeta powołuje się tutaj na słowa psalmisty (Ps 51, 9-10), który przypomina, że "został naznaczony niezatartym piętnem upadku pierwszych ludzi już w łonie matki"28Trzeci raz waha się, czy ktoś tak pogrążony w grzechu może w ogóle przemawiać do doskonałego Boga, jednak nie rezygnuje z rozmowy z Nim. Pokłada swe nadzieje w Jezusie Chrystusie, który w postaci ludzkiej dostąpił "chwały w niebie" i stał się "jurystą", w razie potrzeby broniącym człowieka przed Ojcem. Ten "akt ufności w Chrystusa jako pośrednika łask bożych"29 wnika ze faktu, że Jezus łączy w sobie pierwiastek ludzki i boski i daje grzesznemu człowiekowi nadzieję na życie wieczne u boku Boga.
Morsztyn kontynuuje swą inwokację do "Wiecznego Medyka" i błaga o litość oraz "przemycie ran", odpuszczenie grzechów. Wzywa Boga: "mój Samarytaninie!" – peryfraza ta przypomina o przypowieści, którą Jezus wygłosił wśród swoich uczniów (Łk 10, 30-37). Przymiotem Samarytanina było miłosierdzie, stanowiące również jeden z czterech (obok mocy, sprawiedliwości i mądrości) przymiotów boskich. Poeta odwołuje się do tej boskiej cechy, prosząc, by osądził go nie według sprawiedliwości, ale według miłosierdzia. Bóg musi okazać człowiekowi łaskawość, inaczej bowiem "któż wytrzyma [Jego] surowości?". I tym razem odnajdujemy nawiązanie do Biblii – psalmista wyraża przekonanie, że człowiek sądzony według sprawiedliwości nie jest w stanie uzyskać rozgrzeszenia (Ps 143, 2). Kim jest bowiem śmiertelnik w obliczu Boga, jeśli Ten "nieprawość znalazł i w aniele?" (wspomina o tym św. Piotr w drugim liście do Apostołów – 2 P 2, 4). Poeta wyraża głęboką prośbę o łaskawy sąd, a w słowach "Wszak nie na wieki gniew Twój będzie trwożył" zawiera kalwińską doktrynę o predestynacji, która zakłada, że Pan przewidział plan zbawienia człowieka. Stwórca ludzkości nie upodobał sobie skazywania grzeszników na śmierć wieczną, wszak nie powołał ich do życia nadaremno. "Bo choćby matka swoje własne dzieci opuścić chciała i mieć w niepamięci" (parafraza proroctwa Izajaszowego – Iz 49, 15-16) – Ten, który "na własnej dłoni wyrysował" postać ludzką, nie zapomina o niej. Pomimo tego, że "złości" człowieka oddzielają go od Niego, Bóg winien w swoim miłosierdziu okazać mu łaskę.
Poeta "zwracający się ku Bogu ufa w miłosierdzie potężnego Stwórcy i swe zbawienie"30. Z nadzieją składa swe prośby o odpuszczenie grzechów i sądzenie według miłosierdzia. W jego rozważania wkrada się jednak element sceptycyzmu: gdyby jednak Bóg zdecydował się trwać przy sprawiedliwości i "uparł się karać niecnoty", Morsztyn widzi dla siebie inny ratunek. "Nakazuje Chrystusowi, by wówczas uczynił co Pośrednikowi / Należy"31Syn Boży, jako orędownik przebywający po prawicy Boga, powinien wstawić się w Jego obliczu za człowiekiem i prosić o przebaczenie dla niego. Jak pisał św. Jan – "Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca"32 (1 J 2, 1). Poeta prosi Jezusa, by ukazał przed Bogiem swą "nędzę, głód, hańbę, krew i krzyż, i mękę" i powołując się na poniesioną na krzyżu śmierć dowiódł, że grzechy ludzkie zostały przez Niego odkupione. "Skoro Chrystus został ukarany przez swego Ojca za grzechy ludzkości – poeta wie, że to właśnie Syn Boży będzie jego doskonałym i skutecznym obrońcą przed majestatem Stwórcy"33.
Morsztyn snuje reminiscencje na temat pracy Jezusa "około zdrowia dusz". Chrystus chciał pomagać ludziom, którzy tego potrzebowali, mimo, że przez tę działalność nazywano go "przyjacielem grzeszników" (Mt 19, 11). Potrafił wstawić się nawet w obronie jawnogrzesznicy Magdaleny, "chociaż miasta całe na jej swawolą zdały się być małe". Tym, którzy chcieli ją ukarać, powiedział: "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień" (J 8, 7). Nikt nie odważył się tego zrobić. Jezus pokładał nadzieje w najbardziej zatwardziałych grzesznikach. Na swojego Apostoła powołał celnika, który "grzeszył jawnie" (Mt 9, 9-13), nie potępił też Piotra, który trzykrotnie wyparł się Go przed ludźmi (Mt 26, 69-75). Wstawił się u Boga za tymi, którzy Go "na krzyżu rozbili", prosząc: "Odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią" (Łk 23, 34). Przykłady te uświadamiają, że Jezus przelał swoją krew "wiedziony miłością do ludzi"34Dlaczego więc miałby pominąć w swojej łasce samego poetę? Morsztyn, dodając sobie otuchy obrazami z Biblii, "żywi przeświadczenie, że i jemu Chrystus okaże litość"35.
"Pokuta" Morsztyna to modlitwa adresowana do dobrego i wyrozumiałego Stwórcy. "Morsztyn przeciwstawia to wyobrażenie groźnej i okrutnej kreacji Boga tworzonej przez część pisarzy kontrreformacji"36oskarżając ich o bezpodstawne obwinianie Pana o przesadną "surowość". Łagodność Boga poeta potwierdza odwołaniem do Księgi Jonasza, według której mieszkańcy Niniwy dzięki okazanej skrusze uniknęli losu Sodomy i Gomory (Jon 3, 10). Bóg oczekuje od człowieka nie tyle bezwzględnej czystości serca, co szczerego żalu za popełnione przewinienia. Żaden człowiek nie jest bezgrzeszny, ale Bóg otwiera wrota niebios wszystkim "szczerze chcącym do żywota".
Poeta prosi o odpuszczenie grzechów, przekonany, że "owo darowanie win stanowiłoby akt pożądany w równej mierze dla grzesznika, co dla jego Zbawcy"37. Racjonalne pojmowanie Boga, propagowane przez kalwinistów, "prowadzi do wniosku, że przeznaczeniem poety jest grzeszyć, a powinnością Najwyższego (miłą Mu) – wybaczać"38. Stąd w "Pokucie" brak expressis verbis uzewnętrznionej skruchy – postawa ta znamienna jest dla kalwinistów. Morsztyn, nękany chorobą, prosi przede wszystkim o wygaszenie ognia "upartej kwartany", a dopiero potem o życie wieczne, ochronę od "wiecznie pałającej męki". Męka ta, jako peryfraza piekła, stanowi dość przerażającą perspektywę. Jak podaje Jacek Sokolski: "Koncepcja niespalającego ognia musiała mocno oddziaływać na wyobraźnię barokowych poetów"39, tym mocniejsza była więc motywacja do błagania Boga o litość. Podsumowując swój "wiersz rozrachunkowy"40Morsztyn oznajmia Bogu, że przyjmując go do swojego królestwa "wygodzi" i jemu, "lecz i sobie". Jest to przejaw charakterystycznego dla baroku konceptyzmu, dzięki któremu poecie, "ceniącemu sobie efektowną pointę ponad wszystko"41 udaje się zaskoczyć czytelnika. Przyznając rację historykowi literatury, który zakończenie to krytykuje jako "nie bardzo licujące z pokorą grzesznika, owszem jakby wyzywające czy nawet protekcjonalne"42 nie wzięlibyśmy pod uwagę przesłania, które niesie Pismo Święte. Bóg przecież pragnie dla człowieka zbawienia – a więc nie jest mu ono obojętne. Być może stwierdzenie, że Zbawcy zależy na naszym życiu wiecznym równie bardzo, jak nam samym, byłoby egzageracją, ale nie jest grzechem wykluczenie takiej możliwości.
Wielu wierszom Jana Andrzeja Morsztyna zarzucano brak autentyczności, udawane uczucia, których literackie obrazowanie było jedynie pretekstem do popisania się erudycją i bogactwem skojarzeń. Od tego stereotypu odbiega "Pokuta w kwartanie", która "podbija czytelnika swoją szczerością i bezpośredniością"43. Niżej podpisana przyznaje całkowitą rację konstatacji Edwarda Porębowicza, który w swym wybitnym studium poświęconym Morsztynowi ocenia "Pokutę w kwartanie" jako pieśń "jedną z najwspanialszych w polskiej literaturze, gdzie uczucie jest równie niekłamane, gdzie brzmi jakaś groźna i majestatyczna powaga spowiedzi, tyle znać szczerości u leżącego w prochu pokutnika, że się w niej dusza jego wydaje na jaw i raz jedyny może staje przed nami nie jak płocha zalotnica, igrająca słowem, ale jak dantejska mara, opowiadająca swe grzechy"44.
Przypisy
1 E. Kotarski, Poezje Jana Andrzeja Morsztyna, Warszawa 1972, s. 5. 2 J. Sokołowska, Jan Andrzej Morsztyn, Warszawa 1965, s. 79. 3 Poeci polskiego baroku, oprac. M. Krassowski, Warszawa 1991, s. 12. 4 J. Dürr-Durski, Literatura polska wieku XVII, Warszawa 1950, s. 29. 5 R. Pollak, Suum cuique. Sprawa autorstwa "Pokuty w kwartanie", "Pamiętnik Literacki" 1957, z. 4, s. 535. 6 Ibidem, s. 537. 7 J. Dürr-Durski, W obronie pięknej "legendy". O autorstwie "Pokuty w kwartanie", "Przegląd Humanistyczny" 1970, z. 1, s. 8. 8Ibidem, s. 7. 9 S. Furmanik, Wstęp [w:] Jan Andrzej Morsztyn, Wybór poezji, Warszawa 1947, s. VIII. 10 P. Stępień, Bez złudzeń i bez pocieszenia – Jan Andrzej Morsztyn wobec religii, "Pamiętnik Literacki" 1995, z. 2, s. 34. 11 Ibidem, s. 29. 12 L. Kukulski, Dookoła "Pokuty w kwartanie", "Pamiętnik Literacki" 1968, z.2, s. 218. 13 P. Stępien, ibidem, s. 43. 14 L. Kukulski, Uwagi i przypisy [w:] Jan Andrzej Morsztyn, Utwory zebrane, Warszawa 1971, s. 893. 15 Wszystkie cytaty z "Pokuty w kwartanie" pochodzą z wydania: Jan Andrzej Morsztyn, Utwory zebrane, oprac. L. Kukulski, Warszawa 1971. 16 B. Pascal, Myśli [w:] Antologia tekstów filozoficznych, red. K. Kałuża i A. Pelc, Kraków 2003, s. 113. 17 Ibidem, s. 120. 18 P. Stępień, ibidem, s. 41. 19 J. Dürr-Durski, ibidem, s. 8. 20 W. Weintraub, Wstęp [w:] Jan Andrzej Morsztyn, Wybór poezji, Wrocław 1988, BN I 257, s. XVIII. 21 P. Stępień, ibidem, s. 36. 22 J. Sokołowska, ibidem, s. 101. 23 W. Weintraub, ibidem, s. LIV. 24 M. Bokszczanin, "Poeta paradoksu" [w:] Jan Andrzej Morsztyn, Wybór poezji, Warszawa 1963, s. 16. 25 Ibidem. 26 M. Wichowa, Mit o Cefalu i Prokris z "Metamorfoz" Owidiusza w interpretacji Jana Andrzeja Morsztyna [w:] Czytanie Jana Andrzeja Morsztyna, pod red. D. Gostyńskiej i A. Karpińskiego, Wrocław 2000, s. 103. 27 P. Stępień, ibidem, s. 41. 28 Ibidem. 29 L. Kukulski, Dookoła "Pokuty w kwartanie", ibidem, s. 195. 30 P. Stępień, "Żywot ten nasz byłby bez śmierci piękniejszy" – Jana Andrzeja Morsztyna wizja świata [w:] Czytanie Jana Andrzeja Morsztyna, ibidem, s. 37. 31 P. Stępień, Bez złudzeń i bez pocieszenia..., ibidem, s. 42. 32 Wszystkie cytaty z Pisma Świętego oraz poszczególne odsyłacze do tekstów zamieszczone w nawiasach pochodzą z: Biblia Tysiąclecia, wyd. 4, Poznań – Warszawa, 1989. 33 P. Stępień, "Żywot ten nasz byłby bez śmierci piękniejszy"..., ibidem. 34 P. Stępień, Bez złudzeń i bez pocieszenia..., ibidem, s. 43. 35 Ibidem. 36 Cz. Hernas, Barok, wyd. 8, Warszawa 2002, s. 318. 37 L. Kukulski, ibidem, s. 197. 38 P. Stępień, "Żywot ten nasz byłby bez śmierci piękniejszy"..., ibidem, s. 37-38. 39 J. Sokolski, Staropolskie zaświaty. Obraz piekła, czyśćca i nieba w renesansowej i barokowej literaturze polskiej wobec tradycji średniowiecznej, wyd. 2, Wrocław 1994, s. 193. 40 J. Dürr-Durski, ibidem, s. 7. 41 L. Kukulski, ibidem, s. 221. 42 I. Chrzanowski, Historia literatury niepodległej Polski (965-1795), wyd. 11, Warszawa 1971, s. 348. 43 W. Weintraub, ibidem. 44 E. Porębowicz, Andrzej Morsztyn, przedstawiciel baroku w poezji polskiej, Kraków 1893, cyt. za: J. Dürr-Durski, ibidem, s. 7-8.